Archiwum maj 2019


maj 30 2019 Moje i Filipka dalsze losy...
Komentarze (0)

Miua

 

Witajcie moi drodzy.

 

Jak już wiecie, wczorajsza wizyta pani przed przyjazdem Filipka wypadła super i teraz czekamy na nowego domownika. Tata musi jeszcze inne jedzonko kupić dla niego, wrrrrrr....., ale mówi że ja też będę mogła ją jeść i pani z fundacji mówiła że będzie dla nas o wiele lepsza. No mam nadzieję bo Whiskas jest the best po prostu.

W związku z ostatnimi wydarzeniami zapraszam Was do kontynuacji śledzenia naszych losów,gdzie będą też i nasze zdjęcia pod nowym adresem http://oczami-bombki-i-nosem-filipka.simplesite.com

 

Miłego dnia kochani.

 

Do następnego

 

 

Miiiaiaaaaaaauuuuuuu

Bombka

 

Ps. To już chyba ostatni wpis tutaj...

maj 29 2019 Siatka i bezpieczny balkon
Komentarze (0)

Miua

 

Witajcie moi drodzy.

 

No i się zaczęło.

Wczoraj był jakiś pan i robił coś na balkonie. Najpierw nie bardzo wiedziałam co bo tata z nim był i strasznie hałasowali, więc poszłam do mieszkania, położyłam się na pufie i z zamkniętymi oczkami nasłuchiwałam ci się dzieje.

Kiedy skończyli okazało się że na balkonie jest siatka i już nie wypadnę w razie czego. Tata mówił, ze to też dla Filipka, bo jest taki wymóg by była siatka. Tata chciał to sam zrobić,dwa razy się za to zabierał jednak dla mnie nawet to wysoko a tata stał ponad barierką na balkonie i to na dwóch nogach !! !! !! Mi jest trochę lepiej bo mam cztery łapki a tu dwie.... Nie dziwię się, że tego sam nie zrobił.... A ten pan przypinał się do barierki linką to i bezpieczniej....

W każdym razie siateczka już jest i nawet ładnie wygląda.

I tak zakończył się pierwszy etap przygotowań na przeprowadzkę Filipka.

Drugim etapem ma być wizyta takiej pani od Filipka która sprawdzi czy siatka jest i czy będzie mały bezpieczny. Miała być wczoraj,ale nie przyszła. Czyżby nic z tego??

Jednak nie. Przyszła dzisiaj. Miła nawet. Pobawiła się ze mną i porozmawiała z mamą i tatą i później wyszła ze mną i z Kapim na spacerek.

Po tej wizycie tata powiedział, że niedługo Filipek przyjedzie. Mam tylko nadzieję, że nie będziemy na siebie syczeć i będzie wszystko OK i że będzie super. Już nie mogę się doczekać...

 

Dobranoc.

 

Do następnego

 

 

Miiiaiaaaaaaauuuuuuu

Bombka

maj 23 2019 Początek spacerów i Fifi
Komentarze (0)

 

 

Miua

 

Witajcie moi drodzy.

 

Dzisiaj było dziwnie. Tata strasznie pohałasował na balkonie chcąc zrobić dziurę i jakiś kołek wkręcić czy coś ale nie wyszło.... Jednak całe zamieszanie zaczęło się wcześniej,dużo wcześniej, ale po kolei...

Jakiś czas temu mama pokazała coś tacie na takim urządzeniu przez które czasem rozmawiają-podobno nazywają to człowieki telefonem, tylko jeden telefon jest w domu no trochę większy i mało z niego korzystają ale wygląda inaczej... Ale jak i to i to telefon to OK,niech i tak będzie.

A więc mama pokazała coś tacie i tata się zgodził. Mówili, podsłuchałam udając że śpię, że chodzi o jakąś adopcję jakiegoś ślepaczka. Kto to jest ten ślepaczek? Wtedy jeszcze nie wiedziałam. Później się okazało że ten ślepaczek to kotek, mniej więcej w moim wieku który też tak jak i ja ledwo przeżył. Podobna bardzo chory był i podczas tej choroby, by uratować mu życie musiał mieć usunięte ślepka i nie widzi. Ale zaraz,jak to nie widzi?? tak całkiem tak?? kurcze,to musi być straszne. Nie wyobrażam sobie jak bym teraz tak nie widziała. Nie mogłabym już wskakiwać na lodówkę na przykład oraz nie widziałabym ładnych kwiatków podczas spaceru...

No w każdym razie ślepaczek ma na imię Filip. Tak więc tata zaczął coś działać,wysyłać wiadomości i po jakimś czasie zaczął być smutny. Okazało się, że jest trochę czlowieków chętnych by przygarnąć Fifiego. Kurcze no szkoda bo już cieszyłam się na myśl, iż będę miała przyszywanego ale jednak braciszka z którym mogła bym się troszkę pobawić oraz nie czułabym się samotna jak wszyscy wychodzą do pracy. Minęło jednak trochę czasu i okazało się iż moja rodzinka ma jednak szansę na Filipka. Super,na prawdę się ucieszyłam.

Od razy też tata wyszedł na pól dnia. W sumie było to raptem wczoraj i przyniósł jakiś worek. Mówił mamie później, że jakąś siatkę będzie montował na balkonie bo taki jest warunek by Filipek do nas trafił. A że wczoraj już trochę późno było to poskładał wszystko i tak się dzień zakończył.

Dzisiaj rano zaczęła się „zabawa”. Najpierw tata musiał uprzątnąć balkon by drabinę rozstawić i po przygotowaniu wszystkiego zaczął wiercić. No i jednak nie wyszło... Znaczy jakąś dziurę zrobił, jednak był zły bo jakimś czymś ocieplono balkon na górze....Zara , jak to się nazywało??? A, już wiem- styropian. Podobno tym styropianem ocieplony balkon na górze, czyli po mojemu „sufit”-czy balkon ma sufit w ogóle?? No nie wiem, to na mój koci łepek sobie tak tłumaczę. W każdym razie widziałam już oczami wyobraźni jak Fifi się od nas oddala.

Ale podobno jeszcze nie wszystko stracone,jeszcze mamy szansę na braciszka dla mnie. Nie mogę się doczekać kiedy Filipek będzie u nas, podobno jest bystry i całkiem dobrze sobie radzi. To tak jak ja. Mamy dużo wspólnego i tym bardziej nie mogę się doczekać.

 

To jest jedno w wydarzeń i zmian jakie następuje ostatnio u nas. Następna, a w sumie wcześniejsza to taka, że wychodzę ostatnio z Kapim i tata na spacery. I jak na początku nie lubiłam jak mi zakładali szelki i smycz tak nawet to polubiłam i ich rozumiem, szczególnie wtedy kiedy jakiś pieseł jest. Na szczęście mnie nie widzą albo tata mnie na ręce bierze. I tak sobie wychodzimy na spacerki chociaż ostatnio pogoda nie bardzo bo pada i mokro jest. Wtedy to wskakuję na parapet okna i patrzę przez okno na świat myśląc jak to będzie kiedy to Filipek – mój braciszek będzie u nas.

Na dzisiaj to już na tyle moi mili. Dobranoc.

 

Do następnego

 

 

Miiiaiaaaaaaauuuuuuu

Bombka

koziorozec78   
maj 15 2019 Spacer
Komentarze (0)

 

 

Miua

 

Witajcie moi drodzy.

 

Dzisiaj,po dość długim czasie, chciałam się z Wami podzielić moimi wrażeniami z wyjścia na spacer. Tata z Kapim już jakiś czas kupili mi szeleczki z smycz. Na początku nie wiedziałam co to i do czego służy.... No OK,założyli mi w domu szeleczki a raczej próbowali bo się broniłam.... Po co to i na co to komu ??

Jednak im częściej zabierali mnie na rekach za drzwi-na klatkę i na balkon tym bardziej mnie ciągnęło no zewnątrz,do świata.... I pozwoliłam sobie założyć szeleczki i smycz i wyjść na dwór.

Moje pierwsze wrażenie?? WOW.... mega normalnie.... Pamiętam podwórko moje jak byłam małym kociakiem ale to nie to samo.... Trawy więcej i błotka mniej..... Oj było gdzie chodzić,co zwiedzać i co obwąchiwać normalnie super było.

Ale to nie wszystko. Po jakimś czasie wyszliśmy na spacerek.... Taki trochę dalszy. Tata z mama mówili, że coś koło półtorej kilometra-to teraz wiem czemu mnie łapki tak bolały i padłam na klatce.

Ale na tym spacerku było dziwnie. Bałam się aut które nas mijały zazwyczaj z warkotem i wtedy tata lub Kapi brali mnie na ręce. Jednak nie na długo i później szłam już sama. Ale najgorszy hałas i najbardziej się bałam gdy doszliśmy do końca ulicy. Ruch był straszny szczególnie tych hałasujących aut a niektóre były naprawdę duże. Rodzinka kupiła lody, tata dał mi trochę... Nawet dobre były i ruszyliśmy w drogę powrotną do domku.

Obwąchałam po drodze jeszcze kilka katów, a z jednego miejsca to nie chciałam nawet iść-tak ładnie i smacznie rybkami pachniało.... Ale cóż,trza było ruszyć ten mój ładny ogonek i wracać.

Po powrocie do domu padłam.

Zanim zasnęłam to zastanawiałam się czemu ludzie którzy nas mijali tak dziwnie i z uśmieszkiem się na nas patrzyli?? Co,kota na spacerze nie widzieli czy co?? A w czym koteł od piesła gorszy,he?? No w niczym właśnie, mało tego, koteł lepszy. A widzieliście pieseła co na myszy poluje?? No właśnie-ja też nie.

 

 

Do następnego

 

 

Miiiaiaaaaaaauuuuuuu

Bombka

koziorozec78   
maj 03 2019 Wyjazd, strach, inny kat i powrót :)
Komentarze (0)

Miua

Witajcie moi drodzy. Ostatnio u mnie i u mojej ludzkiej rodziny trochę się działo....,no przynajmniej u mnie.

Od jakiegoś czasu wszyscy mówili,że gdzieś jedziemy... Ale zaraz,jak?? Gdzie?? Ostatnio jak jechaliśmy gdzieś to miło wycieczki nie wspominam bo pojechaliśmy do weterynarza i później mnie brzuszek bolał i taka jakaś chodziłam od ściany do ściany z łebkiem przy podłodze.... Więc co, że niby jeszcze raz?? Ale czemu?? Przecież ja , jak już muszę do tego weta, to bardzo chętnie w swoim transporterku „pójdę”...

Dobra,coś się dzieje....,wszyscy pakują jakieś torby, walizki.....,zaraz....po co do weta moja kuwetka?? No ej,noooo...... Idę do transporterka bo nie chcę na to patrzeć.

Dobra,moja ludzka rodzinka wynosi po kolei walizki i wraca po następne w tym i moja „toaletę”,a na końcu zabierają też i mnie i zanoszą do autka.

Jedziemy.... Miauuuuu,ja chcę do domu..... Miauuuuuuu, tata zawracaj....... Miaaaauuuuuuuu...... No nie słuchają mnie.... Ciężkie takiego małego kociaka jak ja jest życie....,nikt mnie nie słucha....

Podróż była dość długa, po drodze zatrzymaliśmy się bym mogła się napić i wbrew moich obaw nie pojechaliśmy do weta....

Kiedy dojechalismy na miejsce były inne człowieki i inne mieszkanie. Przyjechaliśmy do mamy i taty mojej ludzkiej mamy. Dziwne to. Już od tego w łebku mi się kręci-mama mamy....Dziwne.

No ale w każdym razie to chyba mnie polubiła. Denerwowało mnie trochę to że i ona i Kapi i moja ludzka mama mówili do mnie „Nitka” oraz „Dziunia”. Przecież ja Bombka jestem !!

Poznałam tam jeszcze Monikę, szwagra i Bartka. Oraz,o zgrozo, pieseła przyprowadzili.... A kysz ty czarny....,sio..... Uffff.....Zabrali go w końcu i więcej nie miałam przyjemności go widzieć.

Podczas pobytu w drugim domku było nawet fajnie, nowe zakamarki zwiedziłam,mój ludzki tata pewnego dnia pojechał,ale wrócił następnego dnia. Niestety nie było go praktycznie całymi dniami. Robili przy autku coś i tak wyszło....

Nadszedł jednak dzię powrotu i tym razem wracaliśmy ze szwgrem. Jak jeździsz zły człowieku miaaaauuuuuu.....,i co to za muza??? już tata jeździ spokojniej i lepszej muzy słucha..... Miauczałam prawie całą drogę jednak w niczym to nie pomogło tym razem.

W końcu jakoś dojechaliśmy na szczęście cało i zdrowo. I znowu wszyscy w naszym mieszkanku.

I tak to przebiegła moja podróż do nowego miejsca i nowych ludzi,którzy mnie polubili.

 

 

Do następnego

 

 

Miiiaiaaaaaaauuuuuuu

Bombka

koziorozec78